Na wstępie już odsyłam do poprzedniego artykułu. Tam w zarysie wstępnym jest wyjaśnione co to insulina, jak działa.


http://dietetykapasja.blog.pl/archiwa/361

 

Jak już wiele razy powtarzałem Inulina kontroluje, koordynuje każdy hormon wewnątrz ustroju. Nie ma tkanki, substancji która działając nie wpływała by na działanie insuliny. To od niej jest zależne wszystko co tylko możliwe. Przykładów na to jest cała masa, od nadciśnienia (zachwianie mineralne), poprzez prace serca aż po układ nerwowy czy mięśniowy (bez insuliny organizm nie przeżyje).

Dlaczego jest tak ważna?

Cała siła insuliny tkwi w jej ogólnoustrojowym wieloetapowym działaniu na tkanki wewnętrzne. Jak zapewne wiemy (prawda)? organizm nie potrafi pobierać bezpośrednio do wnętrza komórki czegokolwiek bez udziału hormonów/przekaźników. Żeby wtłoczyć do wnętrza komórki musi działać albo: bezpośrednio i tu ma tylko 3 możliwości: insulina, testosteron albo cAMP. Lub pośrednio – cała reszta hormonów, minerałów, składników.

Gdy upośledzimy jeden ze szlaków bezpośrednich (np. stosowanie SAA, kortykosteroidów, antybiotyków – stosowanie długofalowe ponad 7dni) tak naprawdę upośledzamy cały organizm.

Jak się to ma do odporności?

Hormonów stresowych, lub inaczej- hormonów które rozbijają tkankę na cząsteczki glukozy mamy całą gamę. Od adrenaliny, testosteronu (dieto zależny), hormonu wzrostu po trijodotyroninę (t3), kortyzol.  Zaś TYLKO JEDEN HORMON dla utrzymania stężenia w ryzach. Królowa wszystkich tkanek –cudowna insulina. Organizm karmiony przez lata byle czym, po długich latach bezobjawowego działania lub ukrytego, w końcu się załamuje.

Przyczyny powstania odporności:

- zła dieta (90% przypadków)

- picie alkoholu (temat an czasie)

- złe stężenia BTW (często)

- zażywanie leków (temat na czasie)

- brak ruchu (nagminnie, temat tabu XXI wieku)

- zażywanie antykoncepcji (Kobiety, brak równowagi hormonalnej)

Skutki odporności:

- nadwaga

- nadciśnienie

- problemy ze stawami, koordynacja ruchową

- zaburzenia działania hormonalnego

- efekty jo-jo (zbijanie i wzrost wagi)

- spowolnione myślenie (bak glukozy dla mózgu)

- wyniszczenie organizmu

- śmierć tkanek

 

Kto narażony najbardziej:

Z racji tego, że tkanka mięśniowa by funkcjonować potrzebuje energii tylko i wyłącznie z glukozy, najbardziej narażone Osoby an insulinoodpornosc to takie, które nie ćwiczą „Siłowo”.  Mam tu na myśli typowe dyscypliny kolarskie, narciarskie, rożnego rodzaju maratony, biegi długodystansowe. Geny regulujące przemianę nie mogą działać obustronnie,tj albo wpływają na budowę mięśnie ich silę wydolność albo je spalają/zbijają. Nie da się być silnym i bardzo wytrzymałym, dużym (masa) i silnym lub szybkim i twardym. Przy wysiłku tlenowym powstają wolne rodniki które uszkadzają błonę komórkową. Po dłuższym czasie system upada bo musi w końcu się poddać. Wysiłek tlenowy nie potrzebuje ani silnych mięśni ani szybkich skurczów. Tym samym upośledza to motorykę mięśni.

Zastanówcie się teraz czemu piłkarze, kolarze, maratończycy spędzają często i gęsto zimę w siłowni???. To nowy trend w sporcie i amatorstwie. Ale jakże stary dla amatorów – choćby dla mnie.

 

Jak sobie radzić z tym badziewiem?

Przede wszystkim obok musi być dobry motywator. Osoba która napędzi cały system działania. Insulino-odporność prowadzi do problemów z ruchem (przy dłuższym etapie). Przy jakimkolwiek wysiłku następuje aktywacja układów. Człowiek chory na odporność szybko się męczy bo tkanki nie otrzymują dostatecznej ilości energii. Powstaje szybko dług tlenowy, pot i skurcze mięśniowe. O ile na początku jest dość dobrze, można temu przeciwdziałać ale im dłużej wetkamy to gorzej. Często jest tak późno iż jedynym ratunkiem jest insulina z zewnątrz.

 

Pobudzając mięśnie do pracy spalamy dostępny we krwi cukier, poprawiamy motorykę mięśni, ruchomość stawów czy elastyczność ścięgien.  Jeśli jest równowaga w działaniu : wysiłek beztlenowy (siłownia, szybkie wysiłki, mocne zrywne prace itp.) i tlenowy: (bieg, rower, sprzęt fitness) wszystko idzie pięknie i sprawnie. Mechanizm uzupełniają się nawzajem, następuje stopniowy wzrost w każdym kierunku. Oczywiste jest to, ze główny wysiłek musi być ukierunkowany. Jeden główny resztę poboczne, ale muszą być zachowane.

 

Z diety pomocne bywają witaminy wymiatające rodniki tj. Wit C, E. wspomagające trawienie i przemianę Wit. Z grupy B. No i główny sprzymierzeńcem dzisiejszego świata jest dieta. Fast food gdzie ten posiłek to nawet dla psa jest zbędny (nie obrażając zwierząt), frytki, przekąski na szybkości, alkohol i cała apteczka od byle lekkiego bólu głowy. To wszystko powoduje, e organizm jest cały czas bombardowany odpadami. Każdy by chciał żeby  piwska rosły mięśnie, z cukierków robiła się krata na brzuchu, a waga codzień stała na cudownym poziomie. Dręczymy, katujemy dziwnym zestawami ćwiczeń, kopiujemy plany nie mając pojęcia kto co podjada z boku (w zasadzie 80% sportowców, super wyglądających reklamówek z netu – to zasługa farmakologii nie diety i ćwiczeń).

 

To w końcu kiedyś musi się skończyć. A  zwykle to najbardziej cierpi Nasze wnętrze.

Pozdrawiam Krzysztof.

Zachęcam do zadawania pytań….